Błędy, jakie popełniasz kupując elektronikę i AGD
W ostatnich latach wiele zmieniło się w sposobach sprzedaży, jednak raczej nic nie zmieniło, jeśli chodzi o sposób, w jaki klienci podchodzą do zakupów. Większość z was popełnia te same błędy, a gdy wychodzą na jaw, to pretensje mają do sprzedawcy. Jak kupować elektronikę? Przeczytaj, co w Zakupy.Miasta.pl pisze o tym doświadczony sprzedawca
Błąd pierwszy: Chcę kupić dobrze i tanio
Klienci uwielbiają kupować „dobrze i tanio”. Codziennie słyszę to stwierdzenie co najmniej kilka razy, gdy pytam się jaki sprzęt ich interesuje. Co jest w tym złego, zapytacie? Przytoczę tutaj własną historię takich zakupów. Otóż jakieś 10 lat temu zacząłem interesować się fotografią. Miałem aparat, robiłem zdjęcia, ale stwierdziłem, że jednak chce bardziej rozwijać się w tym kierunku. Dlatego postanowiłem kupić dobry i tani aparat, dzięki któremu rozwinę swoje zainteresowanie. Zajęło mi to ponad dwa tygodnie. Poszperałem trochę w necie, przeczytałem parę recenzji oraz wybrałem model, który spełni moje oczekiwania i jest akurat w promocji. Znalazłem sklep, który go oferuje i wybrałem się na zakupy.
Jak myślisz, ile zapłaciłem? Trzynaście i pół tysiąca złotych. Jeżeli przy moim pytaniu myślałeś, że powiem trzy do pięciu tysięcy, chyba już rozumiesz do czego zmierzam. Stwierdzenie „dobrze i tanio” dla każdego z nas znaczy zupełnie co innego. Gdy prosisz sprzedawcę, aby pokazał ci taki sprzęt to wiedz, że pokaże sprzęt, który spełnia jego oczekiwania w tym temacie, a nie twoje. W takiej sytuacji albo kupisz sprzęt, który ma dużo więcej niż potrzebujesz, przez co zapłacisz znacznie więcej niż chciałeś. Albo co gorsza dostaniesz sprzęt, który nie spełni twoich oczekiwań. I jest to oczywiście wina sprzedawcy, który nie potrafił doradzić.
Błąd drugi – na zakupy przychodzisz nieprzygotowany
Brak przygotowania widać i to bardzo szybko. Szczególnie, gdy sprzedawca chcąc jak najlepiej doradzić, zaczyna zadawać pytania, aby poznać wymagania klienta odnośnie tego, jakiego sprzętu poszukuje. Nagle okazuje się, że klient sam nie wie do czego tak naprawdę potrzebuje tego sprzętu.
Rozmawiając z klientami odnośnie ich potrzeb, niejednokrotnie dostaję ogólnikowe odpowiedzi. Nie wiem czy klient chce kupić sprzęt za 500 zł czy za 5000 zł. Jaki telefon polecić klientowi, który na pytanie czego oczekuje od telefonu, odpowiada z uśmiechem „Żebym mógł dzwonić i od czasu do czasu sprawdzić coś w Internecie”. A jak z takim klientem idę do telefonu za 500 zł, to często jest oburzony, że doradzam mu słaby model.
Gdy pokazuję telefon za +2000 zł pojawia się problem, że „on się nie da naciągnąć i nie będzie przepłacał za niepotrzebne gadżety”, w dodatki sprzedawca nie zna się na swojej robocie. A czy nie prościej, jeszcze przed zakupem jasno pomyśleć do czego tak naprawdę potrzebujesz sprzętu?
Wracając do mojej poprzedniej historii z zakupem aparatu… Przed zakupem określiłem sobie, czego będę wymagał od aparatu, gdy już stanę się jego użytkownikiem. Rozpisałem swoje potrzeby i zachcianki, jak na przykład długi czas pracy na baterii, dobre zdjęcia w słabym oświetleniu, pracę w różnych warunkach, itp. Dopiero jak wiedziałem czego tak naprawdę potrzebuję, zacząłem szukać modelu aparatu, który spełnia moje oczekiwania. Gdybym sam go nie szukał, a tak sformułowane wymagania podałbym sprzedawcy, jestem pewien, że poleciłby mi dokładnie ten sam model, a tak straciłem ponad dwa tygodnie samemu porównując wszystkie dostępne modele na rynku. Dla mnie jako sprzedawcy, klient, który ma jasno określone wymagania, a jedynie potrzebuje dopasować pod nie odpowiedni model sprzętu, jest rzadko spotykany.
Błąd trzeci: słuchasz się „szwagra”
Przyznam szczerze, najbardziej lubię takich klientów. „Szwagier” czy inny członek rodziny zawsze poleca najlepiej. Bo najczęściej „szwagier” nie siedzi w temacie sprzętu, który poleca. Czasem jest tak, że sam kupił i poleca coś co sam uważa za dobre i tanie (patrz błąd 1) lub co usłyszał od swojego kolegi, który sprzedaje to, więc poleca. Jak by nie było, „szwagra” sprzedawca nie przegada.
Żeby wam zobrazować lepiej o czym mówię, opowiem wam historię zakupów jednego klienta, którego miałem przyjemność obsługiwać. Otóż klient ten wybrał się po zakup smartfona dla swojego syna. Był całkowicie nieprzygotowany do zakupów. Wiedział tylko, że syn gra na telefonie i jakaś gra mu źle działa (oczywiście tytuł gry nieznany, ale po głębszej rozmowie „prawdopodobnie” Call of Duty – a przynajmniej taki tytuł z siebie wydusił. No i wiedział również, że ma tylko tysiąc złotych na telefon.
Uważam, że do tysiąca złotych telefonu dla gracza się nie kupuje. Budżet nie do ruszenia, nawet wspomagany ratami. Wybrałem dla niego telefon najwydajniejszy, w tej cenie. Dodatkowo był w świetnej promocji, ponieważ dochodziły do niego słuchawki bezprzewodowe z JBL które normalnie kosztują prawie + 400 zł. Myślę sobie, młody będzie z słuchawek zadowolony. Klient kupił.
Po godzinie wraca oddać telefon, bo „szwagier” powiedział, że on nie zna tej marki (Realme – 3 największy sprzedawca telefonów w Polsce w 2022 r.) i na pewno mu wcisnąłem jakieś badziewie. On chce Motorole (5 sprzedawca telefonów w Polsce w 2022 r., z udziałem o połowę mniejszym od Realme). Bo „szwagier” takiej używa i jest zadowolony. Cóż mogę z takim autorytetem dyskutować? Pokornie przeprosiłem i wymieniłem telefon na Motorolę polecaną przez „szwagra”, która była ciut wolniejsza od Realme (chociaż różnica była naprawdę znikoma) i oczywiście bez słuchawek JBL wartych + 400 zł.
Jeśli już boisz się, że sprzedawca stara się cię naciągnąć, to chociaż szukaj porady u osób, które naprawdę się znają i na co dzień korzystają ze sprzętów. Korzystaj z forum internetowego, grupy na Facebooku czy nawet napisz maila o poradę do kilku różnych sklepów i zobacz co ci oni polecą. Unikniesz w ten sposób wielu niespodzianek.
Błąd czwarty: skupiasz się na produkcie zapominając o całej reszcie
Tutaj przyznam się szczerze sam ostatnio się na tym złapałem. Może nie przy zakupie sprzętu AGD/RTV, ale przy zakupie „nowego” (10-letniego) auta. Wybierając sprawdzałem, ile będzie mnie jazda kosztować, czy mi się podoba wizualnie, jakie ma opinie, itp. Dobrałem model prawie, że pod korek mojego budżetu i kupiłem. Uradowany z zakupu zapomniałem, że warto by może od razu wymienić rozrząd. Nie znałem się do końca więc nie zauważyłem, że opony są do wymiany. Wszystkie cztery, a przy zakupie oczywiście świeciły się jak nowe. A i po paru dniach jazdy wyskoczyła usterka, którą chodziłem naprawiać 3 miesiące, wymieniając po jednej części, bo mechanicy do końca nie wiedzieli co ją powoduje.
Tak samo wielu klientów podchodzi do zakupu sprzętu elektronicznego. Kupując laptopa zapominają, że może warto dokupić program antywirusowy, nową drukarkę, bo do starej już są niedostępne tusze, huba USB-C, bo nowy laptop ma tylko jeden port USB i po podpięciu myszki już nic więcej się nie podepnie. Przy telefonie warto wymienić słuchawki, bo nowe modele nie mają już gniazda 3,5mm i stare nie podejdą, zabezpieczyć ekran folią ochronną. A może w ogóle ubezpieczyć sprzęt od zdarzeń typu rozbicie czy kradzież (i tak wszelkie ubezpieczenia działają, trzeba tylko przeczytać od czego się ubezpiecza, a to już za bardzo skomplikowana rzecz dla większości ludzi). Tak więc okazuje się, że warto dołożyć tak jeszcze z 50% do zaplanowanego budżetu.
Jak kupować elektronikę? Podsumowanie
To co powyżej przeczytałeś, to przemyślenia sprzedawcy, pracującego od 16. lat. Jeżeli kiedykolwiek miałeś wrażenie, że zakupiony produkt nie spełnia twoich oczekiwań i pierwsze co pomyślałeś, że jest to wina sprzedawcy, który źle ci doradził, najpierw usiądź i pomyśl czy rzeczywiście dostatecznie jasno określiłeś wszystkie swoje wymagania co do sprzętu. Może to jednak ty wprowadziłeś w błąd sprzedawcę, nie przedstawiając mu swoich pełnych wymagań?
Jak kupować elektronikę w sklepie: (c) Zakupy.Miasta.pl / GT
Zobacz też:
>
>